W dzisiejszym Dzienniku Gazecie Prawnej ukazał się szokujący artykuł zatytułowany Młodzi zmienili nastawienie, żeby przetrwać. Pracują za pensję minimalną i bez etatu. Jest to materiał bulwersujący nie tylko w swoim wydźwięku, promuje bowiem punkt widzenia pracodawcy, wyśmiewa “roszczeniowość” młodego pracownika, ale przede wszystkim pokazuje ignorancję polskich pracodawców. W artykule pojawia się skandaliczna wypowiedź Ryszarda Pazdana, członka konwentu BCC i prezesa firmy Atmoterm.
– Dwa lata temu absolwenci nie godzili się pracować bez etatów i niechętnie zostawali po godzinach. Teraz nie stroją fochów i mówią, że przez pierwsze lata gotowi są poświęcać pracy nawet swój prywatny czas – powiedział w wywiadzie dla DGP prezes Pazdan. Jak widać, dla polskiego pracodawcy umowa “śmieciowa”, nadgodziny i wyzysk pracownika są najnormalniejszymi narzędziami, którymi operuje działając na “wolnym” rynku.
Jak pokazują badania jeszcze kilka lat temu absolwenci liczyli po studiach na astronomiczne zarobki w wysokości 2 tysięcy “na rękę”. Teraz, używając terminologii DGP “spokornieli” i zadowalają się średnio pensją w wysokości 1,3 tysiąca złotych, a w biedniejszych regionach kraju pracują nawet za niewiele ponad tysiąc złotych.
Prezesowi Pazdanowi chcielibyśmy zadedykować ustęp z wiersza, nowoczesnej przeróbki popularnego dzieła Tuwima:
Wąsaci polscy biznesmeni,
Co z trudem pchacie firmę marną,
I wciąż jesteście oburzeni,
Że nie chcę robić za półdarmo,
I wy, karbowi z korporacji,
Każdy z kredytem na chałupę,
Spece od racjonalizacji,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Rzecz jasna naszą intencją nie jest obrażenie kogokolwiek, jedynie zasygnalizowanie, że działalność polskich przedsiębiorców jest nagradzana nie tylko członkostwem w BCC, ale również przez anonimową działalność artystyczną naszego społeczeństwa.
(mo)
Ciekawe czy pracodawcy beda stroili fochy gdy w koncu stana przed jakims trybunalem rewolucyjnym!?
Niestety młodzi czasem przesadzali – wiem to po doświadczeniach w firmie, gdzie pracuję. Ci starsi przychodzili, nie wymagali, a takie dzieciaczki z bogatych domów, gdzie tatuś wysoki urzędnik, mamusia kadrowa w dużej instytucji, a synek przychodzi “dorobić” sobie na imprezki – te kilka osób, które przewinęły się przez moje “ręce” – szkoliłem je na tapicera, miały wszystko gdzieś i tylko rościły sobie niewiadomo co. Ale to był może 1%, reszta przychodziła zagubiona, bez pretensji, posłuszna i gotowa do poświęceń, które nasz pracodawca bezczelnie wykorzystywał. Póki nie robili na akord – okres przyuczenia, ich pensje były około 1300 złotych. Potem jednak szli na akord i… Wymyślonych norm nikt nie jest w stanie wykonać, może jednostki. Zostaje tylko cierpieć z powodu niskiej pensji, pogardy ze strony przełożonych i świadomość, że w okolicy nigdzie nie jest lepiej. A ci co mieli “spokornieć” siedzą na garnuszkach rodziców, których na to stać – jest kryzys, więc lepiej dziecka nie narażać. I właśnie z powodu braku takich kilku roszczeniowych góniarzy GDP krzyczy, że “młodzi spokornieli” i pracują za najniższą na śmieciówkach. Wstyd panowie (?) dziennikarze (?).